środa, 15 listopada 2017

Sąd ukarał ministra Błaszczaka grzywną za dezubekizację. Sprawa dotyczy kilku tysięcy osób.

Sąd ukarał ministra Błaszczaka grzywną
 za dezubekizację.
 Sprawa dotyczy kilku tysięcy osób.

Sygn. akt. II SAB/Wa 202/17 - Wyrok WSA w Warszawie

"Za rażące naruszenie prawa" Warszawski Sąd Administracyjny ukarał szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Powód? Uporczywe odmawianie rozpatrzenia odwołań policjanta objętego ustawą dezubekizacyjną.

Wyrok WSA zapadł 27 października. Z interwencją do sądu zwrócił się emerytowany funkcjonariusz, któremu MSWiA drastycznie obcięło emeryturę w ramach ustawy dezubekizacyjnej. W środowisku policji i służb specjalnych nazywana jest ona „ustawą represyjną”. Redukuje do poziomu 1,7 tys. zł na rękę emerytury lub renty tym, którzy w czasach PRL choćby jeden dzień przepracowali w „organach bezpieczeństwa państwa totalitarnego”. Obniżka dotyczy również rodzin pobierających świadczenia po zmarłym funkcjonariuszu.
Policjant – sąd podaje tylko jego inicjały A.L. – chciał skorzystać z art. 8a ustawy. Daje ona ministrowi możliwość odstąpienia od dezubekizacji, jeżeli ktoś krótko pracował w aparacie represji, wspierał opozycję lub po roku 1990 r. szczególnie zasłużył się dla wolnej Polski. A.L. wystąpił w tej sprawie do Błaszczaka już w styczniu 2017 r. i przez wiele miesięcy nie dostał odpowiedzi. W końcu poszedł do sądu. A sąd przyznał mu rację. Stwierdził, że „bezczynność organu [czyli Błaszczaka] miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa” i wymierzył ministrowi grzywnę w wysokości 200 zł. Nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia wyroku. Sąd zobowiązał tylko Błaszczaka do udzielenia policjantowi odpowiedzi w terminie 30 dni.
Grzywna nie jest wysoka, ale podobna sytuacja dotyczy większości z ok. 8 tys. osób, które odwołały się do ministra.

Błaszczak dumny z dezubekizacji

Co kilka miesięcy dostają pismo, że MSWiA przedłuża termin udzielenia odpowiedzi. Nasi rozmówcy (byli policjanci i oficerowie BOR) mają teraz terminy na styczeń-marzec 2018 r. Oznacza to, że resort Błaszczaka przekroczył wszelkie ramy czasowe obowiązujące w takich sprawach, a przedłużanie czasu ogłoszenia decyzji jest działaniem samowolnym i może być podważone przez sądy.
Kilka tygodni temu Błaszczak, który jest dumny z dezubekizacji, mówił, że nikogo jeszcze od niej nie „ułaskawił”.
Na pytanie, czy minister odwoła się od wyroku WSA i czy zacznie w przewidzianych terminach odpowiadać na wnioski osób objętych ustawą dezubekizacyjną, biuro prasowe resortu odpowiedziało, że na razie czeka na uzasadnienie orzeczenia sądu.
Nie znam jeszcze żadnego przypadku, żeby minister poparł kogoś wniosek – mówi szef Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP. – Wiele spraw jest natomiast przeciąganych. Na przykład jeden z oficerów policji wysłał do MSWiA pismo w lutym 2017 r. Prosił o wyłącznie z ustawy, bo w wolnej Polsce narażał życie i zdrowie. Dostał odpowiedź, że ze względu na skomplikowane sprawy decyzję dostanie w sierpniu. Jednak w sierpniu ministerstwo napisało mu, że odpowie mu jednak w lutym 2018 r. Co napisze w lutym – nie wiadomo.

Z dezubekizacją do sądu

Dotknięci ustawą b. funkcjonariusze (ok. 50 tys. osób) zapowiadają skierowanie sprawy do sądu. Będą się powoływać na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2009 r. stwierdzające, że „każdy funkcjonariusz organów bezpieczeństwa Polski Ludowej, który został zatrudniony w nowo tworzonych służbach policji bezpieczeństwa, ma w pełni gwarantowane równe prawa z powołanymi do tych służb po raz pierwszy od połowy 1990 r., w tym równe prawa do korzystania z uprzywilejowanych zasad zaopatrzenia emerytalnego”, zaś „służba w organach suwerennej Polski po roku 1990 także traktowana jest jednakowo, bez względu na to, czy dany funkcjonariusz uprzednio pełnił służbę w organach bezpieczeństwa Polski Ludowej, czy też nie”.
W sądzie funkcjonariuszy będzie wspierał Rzecznik Praw Obywatelskich, do którego wpłynęło 1450 wniosków o pomoc.
(tekst na podstawie art. GW)