poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Rząd prognozuje waloryzację świadczeń emerytalnych. Emerytury wyższe o 5 zł

Rząd prognozuje waloryzację.

 Emerytury wyższe o 5 zł


Rząd premier Beaty Szydło prognozuje w 2017 r. waloryzację na poziomie 0,52 proc. Ale ponownie wypłaci specjalne dodatki dla emerytów.
Rada Ministrów zaproponuje powtórkę tegorocznego wariantu w sprawie podwyżek emerytur i rent, czyli waloryzację wynikającą z ustawowego wzoru INFLACJA plus 20 proc. realnego wzrostu płac”. 

Oznacza to, że w 2017 r. ustawowe podwyżki świadczeń będą bardzo niskie. MinimalnaEMERYTURA wzrośnie o niespełna 5 zł, a przeciętna o około 11 zł. Powód to deflacja obniżająca wskaźnik waloryzacji. Obecny niski wskaźnik powoduje jednak, że może wrócić dyskusja na temat tego, jakie powinny być zasady podwyższania świadczeń społecznych. Powodem jest dylemat: jak z jednej strony zminimalizować koszty podwyżek dla budżetu, czyli faktycznie osób pracujących, z drugiej – jak skierować zasadniczy strumień podwyżek do emerytów o najniższych świadczeniach, których sytuacja jest najgorsza. Obecny ustawowy wzór na waloryzację rent i emerytur –INFLACJA plus minimum 20 proc. realnego wzrostu płac – nadal jest utrzymany. Wskaźnik inflacji ma w nim gwarantować, że świadczeniobiorcy realnie nie tracą, a drugi – że emeryci także korzystają na wzroście płac. Jednak efektem tego mechanizmu jest sytuacja, w której jeśli np. waloryzacja wynosi 2 proc., to osoba z emeryturą w wysokości 1000 zł dostanie 20 zł podwyżki, a taka, której świadczenie wynosi 3 tys. zł, otrzyma 60 zł podwyżki. Jeśli taka sytuacja będzie się utrzymywała przez trzy lata, to świadczenie pierwszej osoby wzrośnie o 60 zł, a drugiej o 180 zł. Stąd pojawiały się modyfikacje, uzupełnienia czy wyjątki od schematu, które miały odpowiedzieć na postawiony wcześniej dylemat, a jednocześnie nie wprowadzać zasady „wszystkim po równo”. To byłoby sprzeczne z zasadą systemu emerytalnego, w którym wysokość świadczenia jest pochodną zawodowej aktywności.